Doniesienie przeciwko burmistrz Ewie Przybyło skierował do prokuratury radny opozycji Edward Żurek. Domagał się ścigania Ewy Przybyło oraz urzędników, którzy z nią „współdziałali”. Żurek chciał, by burmistrz udostępniła mu zestawienie wydanych przez magistrat decyzji o warunkach zabudowy. Usłyszał odmowę. Magistrat powołał się na Ustawę o ochronie danych osobowych. Żurek otrzymał wnioskowane informacje z zamazanymi numerami działek oraz adresami i nazwiskami ich właścicieli.
Radny skutecznie poskarżył się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a później do sądu administracyjnego. Jednak, mimo że wygrał, informacji i tak nie uzyskał. Nie czekając na uprawomocnienie się wyroku, zniecierpliwiony – zgłosił sprawę w prokuraturze. Ta jednak odmówiła wszczęcia śledztwa przeciwko burmistrz Rabki. Prokuratorzy uznali argumentację burmistrz, która przekonywała, że materiały, których zażądał skarżący, mogły zawierać dane osobowe, a tych ujawniać nie wolno. Prokuratorzy przypominali również, że postępowanie administracyjne wszczęte skargą Żurka wciąż nie zakończyło się prawomocnym rozstrzygnięciem. Tym samym wciąż istnieją wątpliwości, czy burmistrz faktycznie złamała prawo. Kolejną okolicznością przemawiającą na korzyść Ewy Przybyło był fakt, że działanie burmistrz było nieumyślne.
Radny zaskarżył decyzję prokuratury do sądu. Na rozprawie zjawili się obserwatorzy z Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej. Sąd uchylił decyzję prokuratury i nakazał powtórzenie postępowania. – Prawdę mówiąc nie znam jeszcze treści orzeczenia. Ale jakie by nie było – z pewnością dostosujemy się do zaleceń sądu – zapewnia Zbigniew Gabryś z nowotarskiej prokuratury.
Marek Kalinowski |