W poniedziałek od godz. 20 w sali restauracyjnej Hotelu Górskiego na Kalatówkach sączył się jazz. Składy się często zmieniały, ale jazzowy swing pozostawał ten sam. Zbigniew Namysłowski i Janusz Muniak jak w poprzednich latach grali, ale i gazdowali imprezie. Przy stoliku dostrzegłem Jana Ptaszyna Wróblewskiego i Rosława Szajbo, cenionego w świecie twórcę plakatów i okładek płyt – nie tylko jazzowych. Było już dobrze po 22, a ludzi wciąż przybywało. Na szlaku z Kuźnic było więcej piechurów niż w pogodne popołudnie. Tym, którzy zdecydowali się na nocny spacer przyświecał księżyc za lekką woalką gnanych wiatrem chmur. To była dobra zapowiedź nocnego Jam Session do białego rana.
Pierwszy koncert odbył się tu w 1959 roku, następny – rok później. Później była przerwa – aż do 1997 roku, kiedy to Marta Łukaszczyk oraz państwo Namysłowscy wzięli sprawę reaktywacji imprezy w swoje ręce. Od tego czasu spotkania odbywają się co rok. Ściągali tu jazzmani, ale i także aktorzy, reżyserzy, plastycy. 50 lat temu występowali tu m.in. Krzysztof Komeda, Wanda Warską, a wśród słuchaczy można było dojrzeć Romana Polańskiego i Barbarę Kwiatkowską. W tym roku organizatorzy zaprosili do udziału uczestników historycznych, pierwszych Kalatówek. Jest też – w porównaniu do wcześniejszych edycji imprezy – sporo muzyków młodego pokolenia, tych ze szlifami i tych zdobywających doświadczenie. Nie zabraknie muzyków z najwyższej półki – m.in. Zbigniew Namysłowski, Jan Ptaszyn Wróblewski, Janusz Muniak, Zbigniew Wegehaupt, Krzysztof Herdzin, Andrzej Dąbrowski, Przemysław Dyakowski i Wiesław Wysocki.
Nie jest to festiwal, bardziej pachnie tu spotkaniem muzyków, wspólnym improwizowaniem w dowolnych, czasem nieprzewidywalnych składach. Bo w sensie muzycznym ta impreza układa się sama, rozwija spontanicznie, to byt sam w sobie. Kalatówki zachęcają do jesiennych wędrówek po Tatrach. Przybywający tu muzycy często korzystają z tego zaproszenia, organizują wspólne wycieczki górskie, a wieczorem grają – najczęściej do białego rana.
Impreza rozpoczęła się w poniedziałek i potrwa do soboty. W środę 30 września wg tradycji z poprzednich lat jazzmani muzykowali wspólnie z góralami. Czwartek i piątek to kolejne nocne Jam Sessions, a w sobotę o godz. 20 koncert finałowy z udziałem wszystkich muzyków. I tylko ten koncert jest biletowany, w pozostałe dni Campingu Jazzowego na Kalatówkach wstęp jest bezpłatny. Więcej: www.kalatowki.pl.
Marek Tomalik |