 |
|
|
|
| Gmina jak matka |
|
|
Syn przewodniczącej rabczańskiej Rady Miasta dostał posadę w magistracie. – To żadne przekupstwo polityczne - zarzeka się Maria Górnicka-Orzeł. |
|
Latorośl pani przewodniczącej rozpoczęła karierę urzędnika parę miesięcy temu. Początkowo był to staż w wydziale strategii i rozwoju gospodarczego. – Syn pani przewodniczącej został skierowany do nas z urzędu pracy. Odbył staż. Dobrze sobie radził. Brał udział w przygotowaniu wniosków na dofinansowanie kluczowych inwestycji, między innymi: przebudowy ronda i rewitalizacji parku. Gdy więc zwolniło się miejsce – podpisaliśmy z nim umowę o pracę – opowiada Robert Wójciak, zastępca rabczańskiego burmistrza. Zastrzega jednocześnie, że zatrudniania członków rodziny rajców (nawet jeśli kierują oni pracą całej rady) nie zabraniają żadne przepisy. – Zakaz podejmowania pracy w samorządzie dotyczy wyłącznie radnych – precyzuje Robert Wójciak. Wiceburmistrz pod niebiosa wychwala nowego pracownika – za rzetelność, sumienność. Zapewnia też, że przewodnicząca nigdy nie zabiegała o posadę dla syna. – Nie było żadnych nacisków, nie było żadnych politycznych handlów – zapewnia.
– Sytuacja jest niezdrowa. O pani przewodniczącej, choć startowała w wyborach z list Rabczańskiego Porozumienia Samorządowego, firmowanego przez konkurenta obecnej burmistrz, absolutnie nie można powiedzieć „opozycja”. Wręcz przeciwnie. Szefowa rady popiera w ciemno wszelkie inicjatywy władzy. Szczerze mówiąc, teraz to mnie to już wcale nie dziwi – komentuje sprawę przewodniczącej i jej syna pragnący zachować anonimowość rabczański radny.
– Może i przepisy nie zabraniają zatrudniać w urzędzie rodziny radnych. Pewnie w wypadku pani przewodniczącej nie można mówić o jakichś politycznych targach. Ale zapewne klimat nie jest zdrowy. Radna utraciła swoją niezależność. Teraz już nie wypada jej krytykować władzy – kreśli drugie dno całej sprawy Antoni Rapacz, lider Rabczańskiego Porozumienia Samorządowego, który poparł przewodniczącą w ostatnich wyborach. – Opozycja w Radzie Miasta jest słaba. Nie spełnia swojej funkcji – nie patrzy władzy na ręce. I przyznam, że za tą słabość sam trochę czuję się odpowiedzialny. Postawiłem na niewłaściwych ludzi – dodaje.
– To, że ktoś wyciąga tę sprawę, to jest chamstwo. Sama powiedziałam radnym na jednym ze spotkań, że syn pracuje w Urzędzie Miasta. Jest dorosłym człowiekiem. Dostał pracę – ja mu nie pomagałam. Nie będę się mieszać do jego spraw.
Gdybym miała takie wpływy, jak to próbują przedstawiać niektórzy, to sama znalazłabym sobie niezłą posadę. A tymczasem od dwóch lat pozostaję bez pracy – tłumaczy z kolei Maria Górnicka-Orzeł. Zapewnia przy tym, że fakt zatrudnienia syna w urzędzie nie miał żadnego wpływu na pracę rady. – Od samego początku starałam się zaprowadzić w radzie porządek. Nie dopuszczać do kłótni, przepychanek. To chyba dobrze, że rada współpracuje z burmistrzem?
Marek Kalinowski |
|
|
|
|
|
Odwiedzin: 1470 Aktualizacja: 2010-02-06 08:56:38 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| JUŻ WKRÓTCE KAMERY W NOWYCH MIEJSCACH! |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 |