Archiwum Reklama Redakcja Kontakt
tygodnikpodhalanski.pl 2010-02-08 11:29:10
Gmina jak matka
Syn przewodniczącej rabczańskiej Rady Miasta dostał posadę w magistracie. – To żadne przekupstwo polityczne - zarzeka się Maria Górnicka-Orzeł.
Latorośl pani przewodniczącej rozpoczęła karierę urzędnika parę miesięcy temu. Początkowo był to staż w wydziale strategii i rozwoju gospodarczego. – Syn pani przewodniczącej został skierowany do nas z urzędu pracy. Odbył staż. Dobrze sobie radził. Brał udział w przygotowaniu wniosków na dofinansowanie kluczowych inwestycji, między innymi: przebudowy ronda i rewitalizacji parku. Gdy więc zwolniło się miejsce – podpisaliśmy z nim umowę o pracę – opowiada Robert Wójciak, zastępca rabczańskiego burmistrza. Zastrzega jednocześnie, że zatrudniania członków rodziny rajców (nawet jeśli kierują oni pracą całej rady) nie zabraniają żadne przepisy. – Zakaz podejmowania pracy w samorządzie dotyczy wyłącznie radnych – precyzuje Robert Wójciak. Wiceburmistrz pod niebiosa wychwala nowego pracownika – za rzetelność, sumienność. Zapewnia też, że przewodnicząca nigdy nie zabiegała o posadę dla syna. – Nie było żadnych nacisków, nie było żadnych politycznych handlów – zapewnia.

– Sytuacja jest niezdrowa. O pani przewodniczącej, choć startowała w wyborach z list Rabczańskiego Porozumienia Samorządowego, firmowanego przez konkurenta obecnej burmistrz, absolutnie nie można powiedzieć „opozycja”. Wręcz przeciwnie. Szefowa rady popiera w ciemno wszelkie inicjatywy władzy. Szczerze mówiąc, teraz to mnie to już wcale nie dziwi – komentuje sprawę przewodniczącej i jej syna pragnący zachować anonimowość rabczański radny.

– Może i przepisy nie zabraniają zatrudniać w urzędzie rodziny radnych. Pewnie w wypadku pani przewodniczącej nie można mówić o jakichś politycznych targach. Ale zapewne klimat nie jest zdrowy. Radna utraciła swoją niezależność. Teraz już nie wypada jej krytykować władzy – kreśli drugie dno całej sprawy Antoni Rapacz, lider Rabczańskiego Porozumienia Samorządowego, który poparł przewodniczącą w ostatnich wyborach. – Opozycja w Radzie Miasta jest słaba. Nie spełnia swojej funkcji – nie patrzy władzy na ręce. I przyznam, że za tą słabość sam trochę czuję się odpowiedzialny. Postawiłem na niewłaściwych ludzi – dodaje.

– To, że ktoś wyciąga tę sprawę, to jest chamstwo. Sama powiedziałam radnym na jednym ze spotkań, że syn pracuje w Urzędzie Miasta. Jest dorosłym człowiekiem. Dostał pracę – ja mu nie pomagałam. Nie będę się mieszać do jego spraw.

Gdybym miała takie wpływy, jak to próbują przedstawiać niektórzy, to sama znalazłabym sobie niezłą posadę. A tymczasem od dwóch lat pozostaję bez pracy – tłumaczy z kolei Maria Górnicka-Orzeł. Zapewnia przy tym, że fakt zatrudnienia syna w urzędzie nie miał żadnego wpływu na pracę rady. – Od samego początku starałam się zaprowadzić w radzie porządek. Nie dopuszczać do kłótni, przepychanek. To chyba dobrze, że rada współpracuje z burmistrzem?

Marek Kalinowski
lista artykułów | drukuj | powiadom znajomego |
Odwiedzin: 1470    Aktualizacja: 2010-02-06 08:56:38   

Zobacz komentarze (4)

Dodaj komentarz

Podobne tematy

Napisz do autora

AKTUALNY NUMER

POPRZEDNIE

2010/35/1075

KAMERA: ŁAWECZKA TP

INNE

E-MAIL: HASŁO:
Zarejestruj się! | Zapomniałem hasła | Regulamin komentowania
©2010 Zakopiańskie Towarzystwo Gospodarcze Sp. z o.o.   ul. Kościuszki 3, 34-500 Zakopane, Tel.: (18) 2-000-000 Kontakt techniczny: Adrian Gładecki    Kontakt redakcyjny: Paweł Pełka
Dodaj do ulubionych