Reklama

2018-08-24 11:13:44

Blog

WAKACYJNA LEKCJA: tu był Jezus, rozmawiałem z nim. Odc.2

Reklama

Reklama

Bloger: Andrzej Milewski

Nazwa bloga: GODny. MóJ ROZWóJ

 

 

Tytuł wpisu:  WAKACYJNA LEKCJA: 

tu był Jezus, rozmawiałem z nim. Odc.2

 

       Streszczenie odcinka pierwszego znajdującego się w poprzednim wpisie: http://24tp.pl/b/135/49059. W wakacje poszedłem na religijną uroczystość o nazwie JEZUS NA LODOWISKU, która odbyła się w świeckim miejscu w Hali Lodowej w Nowym Targu. Przyszedłem tam utrudzony z nadzieją na pokrzepienie. Temat przewodni zebrania umieszczony był na ulotkach, plakatach oraz banerach i brzmiał: "Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a JA was pokrzepię." (Mt 11.28).

     Czekałem na rozpoczęcie spotkania. Twarz Jezusa a zwłaszcza jego oczy wpatrzone wprost we mnie z ogromnego kolorowego banera zaczęły się zmieniać, jakby poruszały się i stawały rozmazane. Obraz na banerze zmieniał się coraz bardziej. Stawał się szary, blady, biały i bielszy. Aż całkowicie wyblakł. Podobnie stało się z ulotką w mojej ręce. Z banera i z ulotki postać Jezusa zniknęła całkowicie.

      Czy ośmieliłbym się rozmawiać z Jezusem, gdyby rzeczywiście pojawił się tu? Mógłbym sobie to tylko wyobrazić. Przecież on już nie żyje. Był i jest znaczącą osobą, wielkim mistrzem duchowym, który miał ogromny wpływ na mnie, na moje życie i mój rozwój osobowościowy. Obok  mnie siedziały dwie, może trzy osoby. Pamiętam doskonale, wtedy, usłyszałem męski cichy głos z kierunku najbliższego sąsiada siedzącego obok:

      - Cześć Andrzej. To ja Jezus. Chciałeś  spotkać się ze mną i porozmawiać - koniec streszczenia odcinka pierwszego. Odcinek 2: spojrzałem wtedy tam w miejsce, skąd dochodził do mnie głos. Obok mnie siedział gość z modną brodą, taką jaką noszą teraz często mężczyźni. Zignorowałem go, oderwałem wzrok od gościa i znów patrzyłem nadal tam, gdzie wcześniej. Pomyślałem: “O gość odleciał”. Minęło kilka chwili. Usłyszałem ponownie:

      - Cześć Andrzej. To ja Jezus Chrystus. Chciałeś spotkać się ze mną i porozmawiać - znów spojrzałem w kierunku dochodzącego głosu i pomyślałem: “Nie, no znowu? No, jasne, masakra jakaś. Pewnie gra w grę terenową." Chyba się nie odczepi. "OK, ja też zagram”. Skierowałem głowę w stronę sąsiada.

      - A tak, chciałem spotkać się z tobą - żartowałem. Pomyślałem: “Zapytam go o ulotkę. Ciekawe co powie”. - Co oznaczają twoje słowa z ulotek, plakatów i banerów: "Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a JA was pokrzepię." (Mt 11.28). Jezus na to:

     - Zauważ osoba pisząca to zdanie napisała całe zdanie małymi literami, za wyjątkiem pierwszego słowa. Dużymi literami jest JA, dając jasno do zrozumienia czytelnikowi, że jest to ważne słowo.

      - No tak ważne. I co z tego – drwiłem.

     - To hasło zebrania jest fragment Biblii - duchowej świętej księgi naszego Boga i oznacza, żebyś przyszedł do swojego własnego JA. Słowo JA oznacza twoje najgłębsze ludzkie istnienie w twojej duszy.

      - Jak to przyszedł do swojego własnego JA istnienia? Myślałem, że mam przyjść do Ciebie?

     - Ja jestem drogą, która prowadzi do czegoś większego. Te słowa skierowane są do ciebie. JA jestem drogą, od JA zaczyna się twoja droga i na Ja kończy się twoja droga, ty też jesteś drogą i na początku i na końcu tej drogi Jesteś ty. Od JA zaczyna się to kim jesteś, lub to kim nie jesteś. Od JA zaczyna się to co masz, lub to co nie masz. Od JA zaczyna się to co robisz i to co nie robisz. W Biblii możesz przeczytać też: “JESTEM tym kim JESTEM”. Po mojej śmierci, apostołowie porównali JA nawet do chleba, pisząc: “JA JESTEM chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie. (Ew. św. Jana 6,35). W Ewangelii Jana skryba porównał JA do owocującego krzewu: "JA jestem krzewem winnego latorośli. Kto trwa we Mnie, a JA w nim, ten przynosi owoc obfity.” Lub w innym miejscu, też w Biblii czytamy: “Bo tylko JA jestem Bogiem i nie ma innego!” albo: “Poznacie wtedy, że JA, Pan, Jestem waszym Bogiem...” Trzydzieści lat po mojej śmierci zaczęto spisywać Nowy Testament, nazwali mnie wtedy Chrystusem. Gdy minęło trzysta od mojej śmierci, to wówczas chrześcijanie połączyli się z politykami Cesarstwa Rzymskiego i w ten sposób powstał Kościół Rzymsko-Katolicki, który przyjął Biblię i mnie oraz zaczął tworzyć swoją własną Tradycję. Tak, od tamtych czasótrwa i organizuje takie uroczystości jak ta. Pamiętaj Andrzej: mnie już niema i nie będzie. Zostałeś tylko ty. Tylko ty po Bogu Jesteś najważniejszy. A te słowa z ulotki skierowane są do ciebie, po to, abyś z pomocą Boga, w utrudzeniu szukał pokrzepienia w sobie samym. Ci, którzy myślą że mają przyjść do mnie i zakończyć swoją drogę tylko na mnie przez resztę swojego życia będą błądzili, nie będą wiedzieli kim są, nie będą wiedzieli co robią, i nie będą wiedzieli co mają w sobie najcenniejszego i nie będą wiedzieli tego co Bóg chce im dać. A Bóg chce dać ludziom najpiękniejsze życie. Piękne, dobre, kochające i pełne wiary życie jest możliwe tylko z Bogiem. Bez Boga takie życie jest niemożliwe. Mnie, Jezusa już nie ma od dwóch tysiącleci i nie będzie. Zostałeś tylko ty, i tylko ty Jesteś i tobie powierzam te słowa po to, abyś mini dzielił się z bliźnimi. 

      Aż nagle siedzący obok Jezus zniknął, a jego twarz powróciła na ulotkę i baner. Powiedziałem do siebie w myślach na pożegnanie: “Cześć Jezus. Chyba się jeszcze spotkamy.” Czy, gdyby rzeczywiście pojawił się znowu Jezus w Nowym Targu, to jaki byłby mój mistrz? Taki jak na wizerunkach? A może całkiem inny?

     Było to na Podhalu, w czerwcu 2018 roku, w sobotę po 10-tej rano. Podczas piątej edycji uroczystości: JEZUS NA LODOWISKU. Spotkałem tam Jezusa i rozmawiałem z Nim. Wrażenia z tej rozmowy były dla mnie najważniejszą wakacyjną lekcją. W tych dwóch odcinkach podzieliłem się z Czytelnikami Tygodnika Podhalańskiego moją relacją z tej uroczystości. KONIEC.

Napisał Andrzej Milewski

Reklama
Dodaj komentarz
Komentowanie tego artukułu zostało zablokowane. Przepraszamy