2019-10-18 20:19:08

Reklama

Blog

Kiedy umiera góral. Część trzecia

Reklama

Kolejna część niebiańskich przygód Mariana Rzepiskiego. Jak odnajdzie się w rzeczywistości, do której tak skwapliwie dążył?

                                                                                        

1


Kiedy Marian Rzepiski przy pomocy niebiańskiego sąsiada ostatecznie wypuścił spod grafitowej główki ołówka słowo, zamykające treść wniosku, odetchnął z ulgą. Ostatecznie wygrał z brakiem swobody przy dobieraniu słów, a udział w zwycięstwie przypadł i sąsiadowi Sławkowi. – Czytaj – mówi góral i podaje mu kartkę. Sławek, sięgając, odpowiada:

   – Nie bierem ciy za poważnego cłowiyka. Ale dobre, niek bedziy. Boc se Marian! Godom ci to jo, Sławomir Grzywacz, nic dobrego z tyk papiyrów nie wynikniy.

   – Na co mnie twojy godaniy teros po fakciy, kie trzymoys tyn dokumynt w palcak? – mówi Marian, podpierając głowę łokciem wpartym o drewniany fragment stołu.

   – A jakom ty moc urzyndowom widzis w podpisanym papiyrku? Możemy go zaros w piec cisnąć i po sprawiy.

   – Nie mnie tuz takimi – oburza się Marian, strzelając w karku. Nie był przekonany co do wiarygodności sąsiada, choć mieszkali dom w dom od pięciu lat. Człowiek tak ma. Gdy nauczyć się trwać w jednym, uwierzyć w coś zupełnie odwrotnego przychodzi z trudem. Jeśli w ogóle przychodzi. Mariana krępowała wieść o kolejnych niebiańskich latach, które przyjdzie mu spędzić w samotności.


   A było tak:


   Marian, jak co dzień, wypasał krowy na łące do której wiodła udeptana przez lata droga, wypuszczona z lasu, niedaleko którego mieszkał. Zanim jednak określił ziemię pod wypas bydła, musiał przejść przez fragment drogi, do którego przylegała chatka Sławka. Za każdym razem, kiedy Marian wiódł swoje krowy, Grzywacz przyglądał mu się, uśmiechał i machał, jakby przed momentem strzelił szóstkę w lotka.

Dla Mariana było to podejrzliwe. Nie potrafił przypomnieć sobie dnia, kiedy Sławek taki nie był. Stąd postanowienie o wyznaczeniu granic, które popełnili na opalonej kartce papieru. Marian chciał ustosunkować sprawę, tym bardziej że spodziewał się rychłego przybycia żony. Spodziewał się, choć przy porannym wypasie krów, kiedy niebo dla fotografów staje się złotą godziną, doskonale barwiącą i nadającą zdjęciom tę magiczność, której nie sposób złapać w ciągu dnia, usłyszał głos Boga, który oznajmił mu, że przez kolejne dziesięć lat będzie uprawiał ziemię sam. Wprawdzie to były dobre wieści, ale choć ludziom po drugiej stronie, żyjącym na świecie wydaje się, że tęsknota za żoną, mężem, synem, córką, rodzicami lub dziadkami działa w jedną stronę-wcale tak nie jest; tęsknią obie strony.

Dla Mariana słowa o kolejnych latach samotności były przygnębiające. Dziwna sprawa mówił, leżąc na łące, próbując wbić sobie pomiędzy zęby źdźbło trawy. Im się wydaje, że nam lepiej jest. A nie jest.

Dobrze, nie ma tu podatków, nie ma głosowań na to, kto ukradnie mniej, a większość ludzi wydaje się dobra. I podobnie, jak nieistniejąca w Niebie choroba, toczył go rak samotności. Z jednej strony chciał mieć wszystkich po tej stronie, z drugiej pragnął jedynie znów dotknąć swojej żony. Chciał, żeby dzieci się zrealizowały, żeby zebrały zasłużone od życia cięgi i żeby przeżyły swoje, zanim trafią do Nieba.

   Nie pragnął wyznaczania sąsiedzkich granic. Należał do tych dobrych. Gdyby zaszła potrzeba, przepuściłby Sławka. Choć skorość niektórych do podobnych postaw – jeszcze na ziemi – graniczyła z niedzielnym cudem i ławką pustą od wiejskich meneli. Przyzwyczajenie pchnęło go do zapytania złożonego na dłonie Sławka, dotyczące możliwość wyznaczenia granicy drewnianymi palikami. Ten zdziwił się na jego słowa i stwierdził, że to, co stanowi własność jego i rodziny, może też być wartością dodaną dożycia Mariana. Oznajmił Marianowi, że jeśli ten chce przejść z bydłem w miejscu, w którym chce, niech to zrobi. Co moje, jest twoje – mówiły oczy Sławka, odpowiadając na pytanie Mariana.

Ten jednak przywołał na twarz ten sam posępny grymas, z którym przyszedł.

   – Fcem mieć tona papiyrze. Nie pytoj cemu.

   Więc Sławek nie pytał.

Teraz siedział przed Marianem,trzymając w palcach prośbę o zgodę na wyznaczenie granic ziemi. Spodziewał się twardej reakcji. Jednak nie karcącej. To była dobra strona nieba – mogłeś się pomylić na skalę światową, niemniej wszystko uchodziło płazem. Każdy zdawał się rozumieć.

Sławek spędził w Niebie dziesięć lat, zanim dołączyła do niego małżonka. Pierwszy z synów pojawił się siedemnaście lat później. Drugi, jak mówił Sławek, szczęśliwie jeszcze próbuje pokazać, że ze wszystkim da sobie radę sam.

Nie nazywał go głupcem. Po prostu miał inne podejście do sprawy. Młody był tam, gdzie był. I choć przybyło mu lat od ich ostatniego spotkania, nadal próbował zrobić wszystkie rzeczy świata po swojemu.

– Jako se fces. Godom Ci – i bez tego mozes paść po moich kawołkak. Dyjści siy nic nie staniy, kie twojy wleziy na mojy. Przeciy to nase. Jesce ześ siy nie naucył? – pyta Sławek.

– Dziś tak godos, a jutro bedziy inacyj. Zminiys zdaniy i bedziy zwada.

– Przeciy jo ni mom zamiaru zdanio zmiyniać. Ty musis zrozumiyć. Co mojy, to twojy. – Sławek rozkłada bezwładnie ręce. Kartka wysuwa się z jego palców i ląduję w garnku rosołu, który Marian skrzętnie gotował przed południem, wciąż rozmyślając o treści pisma.

Marian jednak, młody stażem obywatel Nieba, najwyraźniej tego nie rozumiał. Czym było to? Braterską miłością? Chęcią dzielenia się tym, co wpisuje się w ramy moralności, która – przynajmniej na ziemi: rozrastała się do wymiarów bańki, która mogła zalać całą planetę? W Niebie było inaczej: każdy próbował zrozumieć drugiego, nikt nie wytykał mu błędów – dobrze znając swoje – nikt nie odważył się odpowiedzieć brakiem odwagi na słabość drugiego. Niego wcale nie było lepsze od Ziemi. Ludzie tak samo upadali. To czyniło, ostatecznie, z dziewczyn – kobiety, a z chłopców – mężczyzn. To Niebo ostatecznie określało, czy człowiek ma w sobie wystarczająco miłości, czy nie. Niebo ostatecznie – dla każdego i po swojemu – rozdawało miejsca, zadania i pozostawiało sobie furtkę do użycia każdego, kto stanowi o lokatorach Nieba.

– Nie wypijyme dziś – mówi Marian.

Sławek spodziewał się takiej odpowiedzi. Pragnie wyjść, pobiec do swojego domostwa, wypić szklankę piwa i położyć się u boku żony. – Nie wypijyme, bo mnie myncys. Idz ino w chałupe imiarkuj: mojy jest mojy, a twojy – twojy. Ino nos dobre relacjy i jeden drugiymu dobrze ratujom.

Z tą myślą Sławek pchnął oboma dłońmi ciężkie drzwi chaty Mariana i zniknął w ciemności.

Marian, oblepiony światłem rzucanym przez dopalającą się świecę, spojrzał na otulający ją wosk. – Niby tak tu przyjymniy,a telo cicho, co byś muche maszerujoncom stołem usłysoł.

Wstał, przeglądnął się w lusterku przypiętym do ściany, dotknął szczeciny przechodzącą w zarost, machnął ręką i zwalił się na szerokie łóżko. Po kilku chwilach mucha spacerująca po drewnianym stole – gdyby słyszała – mogłaby wystraszyć się chrapania mężczyzny.


2


Dni czekania przerodziły się w miesiące, a te – w lata. Dla Mariana czas nieubłaganie się dłużył. Największymi potworami rodziły się te, które wypełniały wieczorną ciszę. Kiedy złapał się na tym, że popija coraz więcej czystej, spróbował znaleźć sobie inne zajęcie. I tak w ciągu pięciu lat stał się jednym z najczęściej odwiedzających niebiańską bibliotekę. Wszystko zaczęło się od wysłużonego egzemplarza z naderwaną i umiejętnie sklejoną okładką Hemingway’a, gdzie wśród rzędów liter nie tworzących przed oczami niczego sensownego, co Marian rozumiałby w stu procentach. Może gdyby umiał lepiej czytać, znalazł miłość i wojnę. Składną historię, z której może i niewiele wyniósł, ale zaopatrzył się w to, co niezbędne – w nadzieje.

To pomagało mu wytrwać aż do dnia, w którym znalazł leżącą przed drzwiami przesyłkę. W sercu koperty widniała pieczęć niebiańskiej administracji.

Marian otworzył drzwi i zniknął za progiem.

W kuchni wybrał odsunięte krzesło i zerwał nożem pieczęć. Wyjął złożoną potrójnie kartkę. Rozłożył ją staranie na stole,prostując wierzchem dłoni zagięte fragmenty.

List rzeczywiście dotyczył wniosku,który przed laty Marian i Sławek popełnili.

 

Szanowny Panie,

Uprzejmie informujemy, że w Niebie nie istnieje coś takiego jak własność prywatna – z poszanowaniem konkretnych zasad. Stąd zarząd nie wyraża zgody. Czyli odmawia. Znaczy: nie będzie żadnych płotów. To pierwsza kwestia.

W drugiej – równie uprzejmie,co poprzednim razem – informujemy, że podobnie jak nie istnieje własność prywatna, Niebo nie utworzyło także demokratycznie wybranego zarządu, czyli osób, z którymi próbuje się Pan skontaktować. Stąd nie ma czegoś podobnego jak administracja nieba. Została powołana czasowo. W zasadzie: żeby odpowiedzieć na otrzymany przez nas wniosek.

               Dziękujemy i życzymy miłego pobytu,
Niebiańska Administracja

Marian wprawdzie puścił w niepamięć zapędy do wytyczania granic, ale im bardziej zbliżał się termin przybycia żony, tym bardziej pomysł ten w nim odżywał. Oswoił się z życiem w Niebie, nie mogąc oswobodzić z ziemskich nawyków. Tamto życie jednak coś w sobie miało.

Teraz gruchnęła na niego informacja o tym, że płoty nie staną, a działka pozostanie w takim stanie, w jakim jest.

Marian nie mógł tego przełknąć. Przecież całe życie starał się coś zmieniać. Nie znaleźć pracy wokół domu czy w nim samym to tak, jakby wykupić wczasy na pustyni i nie zobaczyć piasku. Rozumiał kwestię niebiańskości budowli. Niezniszczalność materiałów nie pozostawała mu obojętna. Wręcz przeciwnie. Przyjemnie było odpocząć od ziemskiej tułaczki. Ale żyć tak przez lata? Próbował odnaleźć się w tej rzeczywistości. Podobnie jak dziecko prowadzone do przedszkola, potrzebował kogoś, kto nada kierunek i rytm jego krokom.

Dostrzegał to także Sławek.

Starał się być dla Mariana kimś w rodzaju przyjaciela, ale ten był uparty i nie dopuszczał do swojego niebiańskiego życia nikogo. Sławek dobrowolnie przesunął się do innego szeregu. Postanowił być oparciem dla Mariana wtedy, kiedy będzie naprawdę ciężko. Przyszedł czas – stwierdził, że musiał wziąć sprawy w swoje ręce. Więc wziął schłodzoną półlitrową butelkę wypełnioną po brzegi gryzącym płynem.

Gdy zaszedł do chatki Mariana, słońce niespiesznie chowało się za horyzontem. Gdy z niej wychodził, kluczył w mroku, robiąc to tak umiejętnie, że nie zbudził śpiącej żony, kiedy wsunął pod kołdrę pokryte gęsią skórką nogi.

Nasunął na siebie przykrycie, zamknął oczy i wziął kilka głębszych wdechów. Chwilę później już spał.


***


Przy czwartym rozdaniu Marian poczuł wyraźne ciepło rozlewające się po wnętrznościach. Oczywiście w Niebie samogon był nielegalny. Inaczej: był legalny, ale w określonych ilościach. Marian czuł, że tego wieczoru wcale nie będzie się rozchodziło o ilość, ale o jakość. A tej Sławkowi odmówić nie mógł.

– I co, Marianku, grzejy kapke a i nasercu siy robi lzyj?

– Prowde godos. W dodatku naturalne, bez zodnyk ulepszacy – odpowiada Marian.

– To co, jesce dwa rozdania izamykomy interes?

Marian drapie się za uchem. – Cy jowiym? Troche ześ siy przeciy namyncył przy produkcji, bo taśmowo tego nie robis, ba może pasujy usanować robote i łopróźnić flaske?

Sławek rozlał kolejną kolejkę.

– Kolygo, powiym Ci ze mos zdrowiy. Ai my tak jesce łokazji siednońć ni mieli – mówi.

– Tys prowda. Ta może i były, może nawet niejedno, ale ni mogem siy za barz łozpaczyć po tym Niebiy, a i mojyj mi brakujy – mówi Marian. – Niby tu wesoło, a jednak cujym jak łod środka sknem. Kurcemsiy w takim casiy, jako i zawartość tyj flaski – dodaje.

Sławek mimowolnie wybuchnął śmiechem, biorąc odpowiedź sąsiada za żart. Czuł na sobie spojrzenie Mariana, więc szybko obezwładnił śmiech do takiego stopnia, aż stał się ponury. Kiedy już zupełnie przestał, odchrząknął, poprawił się na krześle, po czym powiedział: – Mnie całe zyciy przeleciało przed łocami. Paczołek na niy ze strony robiącego w doma i we wsi chłopa. Swojy zrobiyłek, swojy zarobiyłek, swojy po sobiy zek zostawiył. Ale całe zyciy cosi za mnom łazi i septo: „ To nie to, to nie sićko co mos zrobić”. Nawet teros, jak tu siedzimy – Sławek zdobył się na odwagę, obudzony swoją reakcją na słowa Mariana. Postanowił podzielić się z nim czymś w zamian. Żeby było po równo. Albo z potrzeby serca. Nikt nigdy tego się nie dowie. Poza Marianem, który zapamięta to wyznanie na długo.

– Jo tys to mom – odpowiada Marian. – Całe zyciy niby sićko przerobione, a tu jednak z tyłu głowy cosi siedzi i dogadujy. – Sieknijmy jesce po jednym – proponuje, wykładając dłonie na stół. – Przyniesem syra, zagryziyme co pod tom flaske – mówi, po czym wstaje i, ze wciąż przylepionymi do stołu dłońmi, odwraca głowę w kierunku pieca. Wysypują się z niego strzelające iskrami niedopałki drewna.

Sławek prawie wybuchnął kolejną salwą śmiechu. Rozbawił go fakt, że sąsiad pali w piecu w środku lata. Ale zanim zdążył choćby uśmiechnąć się – z wysypanych niedopałków buchnęły języki ognia, sięgające samego sufitu. Po chwili z płomieni wyłoniła się sylwetka mężczyzny ubranego w zbroję lub coś, co i Marianowi, i Sławkowi ją przypominało.

Wyraźnie dostrzegali kontur zbroi, w szczególności hełmu, ale zdziwienie i alkohol mieszały im zmysły.

– Serek do wódeczki? Nie, nie. To nie jest najlepsze rozwiązanie – odezwała się postać ulepiona z ognia. – Przynosi więcej złego, niż dobrego – dodała po chwili.

Marian i Sławek wpatrywali się w siebie, oniemieli. Z letargu pierwszy wyrwał się Marian nakazując sąsiadowi ruchem głowy schować flaszkę. Sławek wystrzelił ręką jak z procy, objął dłonią szyjkę butelki i szarpnął w swoją stronę. Zanim szkło zniknęło za plecami, zawartość rozlała się po stole.

Sławek wrócił spojrzeniem do Mariana.Ten wpatrywał się w niego tępo i wycedził przez zaciśnięte zęby: – Kieliszki!

– Spokojnie, Panowie – odezwał się gość. Języki ognia tańczyły wokół postaci. – Ja nie w tej sprawie – dodał. –Możecie usiąść, to nie część objawienia. Przynoszę wam ostateczne powołanie.

– Ostateczne powo… - zająkuje się Sławek. – Powołanie?

– Tak, dzielni wojownicy. Ostateczne spełnienie. Przystąpicie do walki – oznajmia gość.

Marian ściąga brwi ku sobie. – Walki?Jakiej znowu walki? – pyta.

– Dołączycie do armii wysłanej na ostateczną walkę dobra ze złem – słyszy w odpowiedzi.

Drapie się za uchem. Robi krok w stronę przybysza.

– A mozes ty do mnie godać tak,jakbyś godoł do prostego cłowiyka, a nie do łocytanego, po skołak?

Z ognia bryzgnęły iskry, przykrywając wierzchnią odzież Mariana. Niektóre z nich przepaliły materiał, a ich ciepło dało dać o sobie skórze. Marian cofnął się o wcześniejszy krok i zaczął rozmasowywać powieki.

Przez moment był pewny, że samogon Sławka jest chrzczony. W innej chwili głęboko wierzył w to, co widział. Tutaj, w Niebie, rzeczy, o których śni się na ziemi, są możliwe. Wiedział o tym i w końcu zaakceptował ten fakt. Otworzył naświetlone oczy, starając się wyłapać wzrok Sławka. W końcu go odnalazł. W tej jednej chwili tęsknił za nim bardziej niż kiedykolwiek. Od momentu, kiedy znalazł się w Niebie, nie tęsknił za niczym mocniej. Jedynie za żoną. A w praktyce, jej obecnością. Spojrzał w oczy Sławka i przeglądnął się w nich. Sąsiad myślał w tych samych kategoriach. Wzrok zdawał się mówić: „Tak,jesteśmy w Niebie, tutaj to normalne. To nie kwestia samogonu”.

– Prosty człowieku! – wykrzyknęła postać.– Zostałeś włączony do armii. Twoim zadaniem jest udział w ostatecznej bitwie pomiędzy dobrem a złem. Dostąpiła Cię godność i błogosławieństwo. Staniesz naprzeciw najbardziej niegodziwej i złej siły. Mężnie i z dumą postawisz się samemu Szatanowi. I oddasz Bogu, co boskie, uginając się pod hordami zaciekle walczących sił piekielnych. Ostatecznie zatryumfujesz.

Marian stał jak wryty. Zupełnie nieświadomy tego, że Sławek stracił równowagę; wsparł się na wygięciu krzesła,po czym na nie klapnął z głową spuszczoną w dół.

Kiedy przechylił głowę i zorientował się, że Sławek ciągnie ostatkiem sił i, prawdopodobnie dzięki samogonowi, nie stracił przytomności, ominął moment, kiedy postać z płomieni zniknęła. W ułamku sekundy jego umysł zarejestrował, jak zjawa kurczy się wraz z płomieniem ognia i znika w piecu, niczym w zamkniętej szkatułce.

Niedopalone drewno zgasło, wypuszczając ostatnie kłęby dymu.

Chwilę później Marian usłyszał trzaśnięcie drzwi i obserwował ich ostatnie podrygiwania, aż poddały się framudze.


3


Sławek obudził się jak zwykle przed piątą. Wysunął nogi spod nakrycia i wyszedł z sypialni. Ominął pokój syna, nacisnąłk lamkę drzwi i wyszedł na zewnątrz. Wypuścił z płuc wstrzymywane powietrze i odetchnął głęboko.

To, co zdarzyło się wczoraj nie powinno mieć miejsca – przeszło przez jego myśl niczym gwałtowny piorun. Nie powinniśmy tyle wypić, tym bardziej że stało się coś, o czym mówić, to sztuka – podsumował w swojej głowie. A kiedy wpatrywał się w ostatni stopień schodów wypuszczających wychodzącego z domu w nieogarnioną przestrzeń, usłyszał, jak u Mariana otwiera się chatka.

Potem zanotował nieprzyjemny odgłos towarzyszący wymiocinom wzbierającym do wybuchu – i choć nie chciał tego słyszeć, jemu samemu żołądek podszedł do gardła. Na szczęście zdławił wymioty.

W końcu znaleźli się wzrokiem.

Marian i Sławek w gaciach podbiegli do siebie, wcześniej podnosząc rękę, i się objęli. Jeden przepraszał drugiego, drugi robił to samo względem pierwszego. Oczywiście wina poszła na samogon, bo przecież płyn sam wlewał się do gardła, po czym, zupełnie niepogodzeni z rzeczywistością, usiedli obok siebie. Pierwszy odezwał się Marian:

– To cyste wariactwo. Jo przeciy nojwyzyj na zabawiy chłopa w kufe szczelył, a mom siy bić z siyłami ciymności? –zapytał.

Sławek nie odpowiedział. Przez chwilę trwali w milczeniu. Podobnie przerwał je Marian:

– Za wartko to sićko. Nie rozumiym nica nic.

– Tys mom tom zagwostke. Jak to siystało? Kie? Cemu tak a nie inacyj? Cy dobrze boce? Kielo zek wypiył? – mówi. – Jako zek wstoł dusno mi.

– Myślis ze nom co wiyncyj pedzomprzed tom całom bitwom? – pyta Marian.

Sławek podnosi barki. A kiedy zaczyna artykułować słowa, zrywa się silny wiatr. Szarpie ich odzieniem i zabiera wypowiedziane słowa. Sławek odwraca się plecami, uginając nogi w kolanach. Marian osłania oczy ręką. W końcu wiatr traci na sile, a jego podmuchy z atakujących lwów stają się delikatnym muśnięciem pierza. Ten pierz muskał ich twarze, kiedy dwaj mężczyźni, jeden z ugiętymi kolanami, drugi zasłaniający oczy usłyszeli głos: „Już czas. Wstańcie, dzielni wojownicy, już czas. Waszą zbroją krzyż, a mieczem różaniec”.

Marian spojrzał na Sławka, który się uśmiechał.

– Sićko rozumiym. Ale za nic w świeciy nie wiym, jak splątać złego różańcem.

  

 

KONIEC

 

Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.
  • USŁUGI | budowlane
    Przyjmę na Posadzki Maszynowe!
    Tel.: 573035958
  • PRACA | dam
    OŚRODEK HYRNY W ZAKOPANEM POSZUKUJE OSÓB NA STANOWISKO: POKOJOWE, POMOC KUCHENNA, KELNER/-KA i OSOBĘ DO OBSŁUGI KAWIARNI -
    Tel.: 18 20 155 75,
    E-mail: sekretariat@doms.com.pl
  • PRACA | dam
    Poszukiwana kucharka lub pomoc kuchenna. Praca w pensjonacie w Zębie. Możliwa praca codziennie lub zmianowa. Zakwaterowanie. Dobra stawka godzinowa, miła atmosfera.
    Tel.: 535234623
    E-mail: kontakt@na-szczycie.pl
    WWW: na-szczycie.pl
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Lokal do wynajęcia w Galerii Białczańskiej ul. Środkowa 178 Białka Tatrzańska. Powierzchnia lokalu ok. 60 m2 lub wynajęcie połowy 30 m2 ( współwynajem z obecnie znajdującym się tam biurem rachunkowym ).
    Tel.: 512874773
  • PRACA | dam
    Restauracja Da Grasso w Jabłonce zatrudni; KUCHARZA, KELNERKI, POMOC KUCHENNĄ I KIEROWCĘ. 883 009 485, 503 094 109.
  • PRACA | dam
    Hotel "Foluszowy Potok" Zakopane, zatrudni: KUCHARZA/-KĘ, SZEFA KUCHNI. Tel. 660 41 00 46
  • ANTYKI
    SPRZEDAM GÓRALSKIE STAROCIE. 604 860 907
  • ANTYKI
    Sprzedam MIECHY DO KUŹNI. 604 860 907
  • MOTORYZACJA | sprzedaż
    OPEL ASTRA GTC r.p.2008, 1.4, srebrny metalic. 691 396 322
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    Sprzedam DOM W KOŚCIELISKU z widokiem na Tatry, pow. 338mkw, działka 1100mkw, cena 1 950 000zł do negocjacji. BEZ POŚREDNIKÓW. 880 76 12 36
  • PRACA | dam
    Zatrudnię pracownika na stanowisko MAGAZYNIER. Nocne godziny pracy. Bardzo dobra płaca.
    Tel.: 881933550
    E-mail: marcin.talaga@gmail.com
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    Sprzedam dom z bala w Gliczarowie Górnym-grill ,basen -powierzchnia domu 300 m2,powierzchnia działki 900 m2 ,piękny widok na Tatry.Dojazd całoroczny ,blisko wyciągi narciarskie -Białka ,Bukowina Tatrzańska.
    Tel.: 519120718
    E-mail: klusekmarek@wp.pl
  • PRACA | dam
    PENSJONAT W ZĘBIE ZATRUDNI KUCHARZA, POMOC KUCHENNĄ, OSOBĘ DO SPRZĄTANIA na sezon zimowy. Praca na umowę, atrakcyjne wynagrodzenie. 784 450 745
  • SPRZEDAŻ | różne
    Sprzedam NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzory: jarzębina i parzenica (60/80), krokusy. GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). SPÓDNICZKI WEŁNIANE Z PARZENICAMI - RĘCZNIE ROBIONE NA DRUTACH - rozmiar 36-44. TORBY JUHASKIE. CHODNIKI TKANE NA KROŚNIE. Tel. 793 887 893
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIĘ DZIEWCZYNĘ DO PENSJONATU, NAJCHĘTNIEJ Z DOŚWIADCZENIEM, MOŻLIWOŚĆ ZAMIESZKANIA. 602 121 371
  • PRACA | dam
    Praca w Kebab Majerczyk - Poronin, Bukowina Tatrzańska. Chętnych zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą. Praca stała na dogodnych warunkach. Więcej informacji udzielimy telefonicznie.
    Tel.: +48504163439
    E-mail: biuro@majerczyk.pl
    WWW: www.kebab.majerczyk.pl
  • TURYSTYKA I WYPOCZYNEK
    GÓRALSKI DOMEK - Zapraszamy do Cichego - spokojnej miejscowości, kilkanaście kilometrów od Zakopanego, gdzie czeka gotowy na Wasz przyjazd góralski domek "z duszą". Do dyspozycji: obszerny salon z tv, w pełni wyposażona kuchnia, 3 sypialnie (jedna 4-osobowa i dwie 2-osobowe, z możliwością dostawki) oraz 2 łazienki. Na miejscu parking.
    Tel.: 507 171188.
    WWW: www.goralskidomek.podhale.pl
  • PRACA | dam
    Z. R. GŁOWACCY ZATRUDNI PRACOWNIKÓW BUDOWLANYCH DO ROBÓT WYKOŃCZENIOWYCH W ZAKOPANEM. 608 813 506
  • USŁUGI | budowlane
    DROBNE REMONTY, INSTALACJE ELEKTRYCZNE, PRZERÓBKI INSTALACJI ELEKTRYCZNYCH I HYDRAULICZNYCH. 503 754 126.
  • PRACA | dam
    KARCZMA W ZAKOPANEM ZATRUDNI: BARMANA/-KĘ, KELNERA/-KĘ z doświadczeniem. Dobre wynagrodzenie, umowa o pracę.
    Tel.: 533 226 109
  • MOTORYZACJA | sprzedaż
    MAZDA 5, serwisowane, zadbane, garażowane, r. 2008, diesel, stan bdb, oryginalna nawigacja z dotykowym ekranem, 2 komplety felg aluminiowych z oponami lato/zima, full opcja,
    Tel.: 888 223 761.
  • PRACA | dam
    Hotel Eco Tatry*** zatrudni RECEPCJONISTKĘ - praca w systemie zmianowym, bez nocy. tel. 608 088 017, ksiegowosc@projinwest.pl
  • PRACA | dam
    WYPOŻYCZALNIA NART w Zakopanem zatrudni mężczyzn (18-29 lat). Praca: przygotowanie sprzętu do wypożyczenia, serwis narciarski. Dla zaangażowanych oferujemy przyuczenie do pracy i gwarantujemy doskonałe zarobki. CV - biuro@zakopane-goski.pl
    Tel.: 692987940
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Na podstawie art. 38 ustawy o gospodarce nieruchomościami z dnia 21 sierpnia 1997 r. (Dz.U.2018.2204 t.j. z późniejszymi zmianami) Wójt Gminy Nowy Targ ogłasza kolejny ustny przetarg nieograniczony na najem lokalu przeznaczonego do organizowania imprez okolicznościowych w miejscowości Waksmund w budynku Ochotniczej Straży Pożarnej. Z warunkami przetargu oraz regulaminem można zapoznać się na stronie internetowej: www.ugnowytarg.pl lub w pokoju 206 Urzędu Gminy Nowy Targ.
  • IMPREZY OKOLICZNOŚCIOWE
    IMPREZY OKOLICZNOŚCIOWE - KARCZMA GÓRALSKI SZAŁAS "KURNIAWA" - ZAKOPANE 601 50 44 86.
    WWW: www.willasport.pl
  • PRACA | dam
    PENSJONAT 10-POKOJOWY W PORONINIE ZATRUDNI z zakwaterowaniem (sprzątanie, przygotowanie śniadań), tel. 691888444
2019-11-12 09:29 Halny w Tatrach. Na Kasprowym ponad 120 km na godz. 2019-11-12 08:00 Remontują oczyszczalnię 2019-11-11 22:10 Motocykle i Niepodległość. Spotkanie na Litwince (WIDEO) 2019-11-11 22:03 Tuż przed zderzeniem (WIDEO) 3 2019-11-11 21:25 Paweł zabrał Ulę nad Morskie Oko. Tam czekała na nią niespodzianka 3 2019-11-11 20:56 Turyści uratowani na Babiej Górze 1 2019-11-11 20:39 Tak było dziś na Giewoncie (ZDJĘCIA) 1 2019-11-11 20:22 Kosiniak i Wyspiański na „Salonie Poezji” 2019-11-11 20:00 Ptaki giną na wiadukcie w Chabówce 10 2019-11-11 18:42 Polscy skoczkowie i ich magiczne buty 1 2019-11-11 17:47 Jubileuszowy Bieg Niepodległości w Szczawnicy 2019-11-11 17:18 Fotograficzny raj i biało-czerwona flaga na Kasprowym Wierchu 2019-11-11 16:00 Presja śmieciowa 14 2019-11-11 14:50 Bardzo groźny wypadek na drodze z Nowego Targu do Białki (WIDEO) 10 2019-11-11 14:48 Uroczystości 101. Rocznicy Odzyskania Niepodległości na Krzeptówkach 2 2019-11-11 14:30 Śpiew, muzyka, banderie - Miasto na Dzień Niepodległości (galeria zdjęć) 2 2019-11-11 13:40 Bieg Niepodległości w Zakopanem (ZDJĘCIA) 2 2019-11-11 13:37 Podziel się życiem, dobro wraca 2019-11-11 12:46 Wagoniki wróciły. Coraz bliżej do otwarcia kolejki na Kasprowy 2 2019-11-11 12:14 101. Rocznica Odzyskania Niepodległości w Zakopanem 2 2019-11-11 11:30 Tatrzańskie szczyty nad morzem chmur 2019-11-11 10:46 Paradna Niepodległość 2019-11-11 10:37 Wystartowali! VI Bieg Niepodległości ulicami Zakopanego (WIDEO) 8 2019-11-11 08:59 W Tatrach pół metra śniegu. Zakopane też białe. Nadciąga halny (WIDEO) 2019-11-11 08:00 Mimo dzielącego Oceanu - łączy nas muzyka polska 2019-11-11 08:00 Topa, Snopek, Różański i Śwarni - zasłużeni dla Miasta (galeria zdjęć) 1 2019-11-11 07:32 Jesień jak malowana 2019-11-11 06:00 Złap Merkurego na tle Słońca 2019-11-10 22:43 Na Krupówkach też sypnęło śniegiem (WIDEO) 2 2019-11-10 21:59 Twierdzą nam będzie każdy próg 2019-11-10 20:59 Śnieg zaczyna padać również w Zakopanem. W Kuźnicach biało (WIDEO) 2019-11-10 20:30 Posiady patriotyczne 1 2019-11-10 20:05 Zmienne koleje kolei 1 2019-11-10 19:18 Podniebny rekord ratowników 1 2019-11-10 18:35 Pierwszy stopień lawinowy 2019-11-10 18:28 Przedsylwestrowe zaciemnienie ulic 2019-11-10 17:30 Z Zakopanego do Raju 2019-11-10 17:00 Murem w sąsiada (WIDEO) 6 2019-11-10 16:36 W Szczawnicy śpiewają z sercem o Polsce 2019-11-10 16:00 Popływać, czy pozwiedzać? 2019-11-10 15:36 Lepimy bałwana na Kalatówkach (WIDEO) 1 2019-11-10 15:30 Wygrała szkoła z Białki Tatrzańskiej 2019-11-10 15:13 Niebezpiecznie popołudnie na drogach Podhala 2 2019-11-10 15:00 Tomografia drzew 2 2019-11-10 14:30 Dziewczyno z granatem w ręce ... 2019-11-10 14:00 Oświata coraz droższa 3 2019-11-10 13:25 Tłumy do Gorącego Potoku 2019-11-10 13:00 Na Góralską nutę. Przygotowania do 90-lecia Związku Podhalan (WIDEO) 1 2019-11-10 12:30 Flisacy w Szanghaju 2019-11-10 12:00 Przysłowiowa dziura w moście na Drodze pod Reglami 2
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2019-11-12 09:02 1. a teraz TPN każe im zapłacić za to wydarzenie ( jak za sesję zdjęciową ) 2019-11-12 09:01 2. Nie wiem dlaczego ale podajecie nieprawidłowe informacje (nie tylko w tym wypadku). Kierowca samochodu oraz trzech pasażerów z owego wypadku na Snozce jechali z Nowego Targu w stronę Krośnicy. 2019-11-12 09:00 3. Żądam natychmiastowej debaty publicznej ws szpitala!!! Chcemy absolutnej jawności - ile osób zatrudnił Latusek na miejsce wywalonych. Kogo zatrudnił, jakie dr dzieci!!! Mieszkańcy mają dość tej obłudy. 2019-11-12 08:41 4. Latusek chce zamydlić oczy i białą niedzielę podobno organizuje. W kościołach trąbili. Będzie można osobiście prezesa o 3mln i inne sprawki zapytać. Za taką kasę to pół Podhala powinien przebadać. I zostanie na cukierki dla rodzinki. 2019-11-12 08:25 5. No rzeczywiście wyprawa... i lina była potrzebna ..ŻENADA! 2019-11-12 08:24 6. Widział ktoś oświadczenia majątkowe Burmistrza i Wiceburmistrz? Co się tak kryją z tymi majątkami? 2019-11-12 08:24 7. Myślę, że problem alkoholowy jest ogólnonarodowy i nie ma co przypisywać go jakoś szczególnie tutejszej ludności. A co się tyczy zarabiania pieniędzy, to Górale to ludzie pracowici jak mało kto. Nic samo nie przychodzi i każda złotówka jest wynikiem ciężkiej pracy. W turystyce ta praca jest szczególnie ciężka bo w piątek, świątek i niedziele. Panie Kapitanie każdy lubi zarabiać pieniążki, Pan z pewnością też. I nie ma w tym nic nadzwyczajnego i złego. 2019-11-12 07:47 8. Proponuję jeszcze szybciej zapierd@l@ć! Włos się na głowie jeży, jak widzi się to co kierujący wyprawiają na drogach. Albo rajdowcy z bożej łaski, albo wlekusie... Sam nie wiem, co gorsze... 2019-11-12 07:30 9. Nie ma tam podwójnej ciągłej i realia drogowe są proste przy zmianie pasa ruchu wykonujemy go tylko wtedy jak jesteśmy pewni że nikt nas nie wyprzedza a trzeba patrzeć daleko do tyłu bp mamy jeszcze motocyklistów którzy jeżdżą trochę szybciej niż taki stary opel. Zresztą redaktor może opiszę co ustaliła policja i kto był winny 2019-11-12 00:33 10. Skoro oswiadczyny nad Morskim Okiem to weselisko musi byc w Zakopanem ! I do tego jesce mlodzi majom byc ubrani po goralsku - inacyj nie bedziy . A.... w przyslosci dzieci mociy ochrzcic tyz w Zokopanym i mo to byc Ludwinka i Jozus . Gratulacje ! "... niech se Wom slebodom po wse zyciy plyniy a w Wasyj Rodziniy miylosc nie zaginiy...''
2019-11-11 01:22 1. Nie sztuka rozwieść się, sztuka wytrzymać! Pogratulować wszystkim i stawiać za wzorzec . Mają młodzi z kogo brać przykład. Szanownym Jubilatom zdrowia i sił do dalszego przeżywania RAZEM! 2019-11-09 17:48 2. Gratulacje ! Jacy WSPANIALI LUDZIE - jednak istnieje prawdziwa MILOSC - na dobre i na zle . Szkoda ze coraz czesciej malzenstwa rozwodza sie . 2019-11-05 07:54 3. Brawo Poronin ! 2019-11-01 17:46 4. szemrany? tyle ile ty kasujesz za podwiezienie w ursusa na prage. To duzo czy malo?? 2019-11-01 16:20 5. Proszę powiedzieć ile zarabia flisak za jeden spływ?, bo słyszałem że bardzo mało. 2019-10-29 21:54 6. Witam szukam dziewczyny która zrobiła mi i partnerowi zdjęcie 27.10.2019 r około godziny 13 na szczycie rys. Te zdjęcia to dla mnie niezapomnianiana pamiątka. Pozdrawiam 2019-10-25 17:35 7. Przykro pisać, ale to przykład góralskiej ciemnoty, zacofania i chęci zysku wszelkimi sposobami. Kanalizacja mogła być już dawno, Gmina miała dofinansowanie, ale ciemnota się nie zgodziła . Co tam ochrona środowiska, przecież dutki się liczą. Teraz Pani Wicewójt jest właśnie z Białki, i co? Będzie jakaś rura przez wieś, czy nadal fetor i cuchnące podwórka? 2019-10-22 18:01 8. Piękna sprawa :) Mam nadzieję że ta tradycja nigdy nie zginie, również i w samych Tatrach. Choć np. na Olczyskiej od paru lat owiec niestety już nie ma. 2019-10-09 11:56 9. Disel dumny jak paw. 2019-10-07 19:09 10. Mam nadzieje że wójcina i starosta dali za swoje prywatne!
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

Album TP

FILMY TP

Bojcorka

Pożegnania